Today.

Today.

środa, 30 grudnia 2015

A M E R Y K A Ń S K O

Wszystko dzisiaj jest takie a m e r y k a ń s k i e. Jeśli nie wiesz, gdzie były przeprowadzone pierwsze badania czegokolwiek strzelaj, że w Stanach Zjednoczonych - są duże szanse, że to tam. Używamy angielskich słów spolszczając na własne potrzeby, bo po co mówić dobrze jak można powiedzieć okej? Nie ma chyba dziecka, które nie wiedziałoby czym jest McDonnald's - pamiętam, że była to jedna z atrakcji szkolnych wycieczek. Ale nie w o tym miał być ten post. Moją uwagę zwrócił dzisiaj jeden z artykułów..prosto z USA.

W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badanie, z którego wynika, że najpiękniejsze dwa słowa, które kobieta pragnie usłyszeć od partnera nie brzmią KOCHAM CIĘ (jak by się mogło wydawać) ale KOCHANIE SCHUDŁAŚ. 

Co kraj to obyczaj :D


środa, 23 grudnia 2015

Karp w opałach !

Święta, święta, idą święta! A jak to w święta, nawet ci, co karpia na co dzień nie jadają właśnie teraz go kupują. No ale jak zdobyć takiego karpia? Jest kilka możliwości. Pierwsza z nich, najmniej inwazyjna to kupienie gotowych filetów. Wchodzimy sobie ładnie do rybnego i pani podaje nam karpia, który nie ma już oczu, płetw i spokojnie możemy zabrać go do domu. Druga z opcji, dla fanów hardcoru to kupienie żywego karpia. Do świąt ten nieświadomy niczego karp przebywa sobie w wielkiej wannie czy w stawie hodowlanym. Jego życie ma zakończyć się tuż przed wigilią..

Ostatnio jedna z rodzin dostała od swojego znajomego żywego karpia. Takiego ze stawu. Karp piękny, świeżutki jak to mówią, inni wtedy dodają, że jeszcze żywy. Wigilia tuż tuż, więc przygotowanie go na talerz musiało odbyć się szybko. Ileż można pływać w wannie? Ojciec został zobligowany do załatwienia sprawy. Do niczego jednak nie doszło. Dlaczego?

Dzieci, które przyjechały do domu na święta nie mogły znieść myśli, że już niedługo ten karp znajdzie się na wigilijnym stole. Pod nieobecność mamy i taty wypuściły karpia do stawu.. Akcja ratunkowa udana, ale co na to mama z tatą?



Gdyby karpie mogły być w szoku ten na pewno by był :)

wtorek, 22 grudnia 2015

Cześć złość!

Spotkałeś kiedyś ZŁOŚĆ? Każdy z nas ją zna. Ale nikt jej nie widział. To znaczy nie widział tak, żeby powiedzieć jej CZEŚĆ ZŁOŚĆ, jak się masz? Mamy z nią do czynienia od zawsze, choć wtedy na początku jeszcze nie wiedzieliśmy jak ją nazwać. Jak myślę sobie o złości to widzę wrzeszczącego, czerwonego stwora. Tak, jak w bajce W głowie się nie mieści. Widzicie go? 

Dlaczego się złościmy? Kiedy zapytasz kobietę dlaczego się złości możliwe, że odpowie Ci BO TAK. Zaciśnięte pięści. Zagryzione wargi. Przyklejone do siebie obie szczęki i wzrok, który bardzo wyraźnie podpowiada innym NIE PODCHODŹ DO MNIE. 

Co robić, kiedy ten czerwony stworek opanuje nasz umysł? Jest kilka wyjść. Można walić pięściami o ścianę, zajadać się pustymi kaloriami, palić faję za fają, wypić butelkę wina, albo.. No właśnie, co jeszcze możesz zrobić, żeby dobrze wykorzystać ten niespodziewany przypływ energii? Znam takich, którzy wykorzystują to na ringu. Inni idą wtedy sprzątać. 

A ja proponuję Wam dziś.. BIEGANIE! Dlaczego?

1. Endorfiny - uwalniają się w takich ilościach, że głowa mała [!] - tym samym poprawa samopoczucie.
2. Poprawia kondycję.
3. Daje kopa! - czujesz, że żyjesz.

Zapamiętaj sobie z tego wpisu jedno krótkie równanie:
ZMĘCZENIE => SPOKÓJ,

co można zapisać w jednym krótkim zdaniu ZMĘCZENIE DAJE SPOKÓJ.


Nie pozwól, by złość wystrychnęła Cię na dudka! Daj jej popalić!

Wstajemy!

Wiecie jak to jest wstawać wcześnie rano, prawda? Są wśród Was tacy, którzy wiedzą to bardzo dobrze, a są tacy, którzy wstawać wcześnie nie muszą. Jedno jest pewne - wstawanie rano dla wielu z nas do przyjemnych nie należy. Robimy wiele rzeczy, żeby nie musieć wstać. Jeszcze tylko 5 minut, powtarzamy sobie przestawiając budzik na kolejną godzinkę. Nagle zmieniają nam się plany - dochodzimy do wniosku, że wcale nie chcieliśmy umyć włosów a śniadanie lepiej będzie zjeść w szkole czy pracy. Potem dochodzimy do wniosku, że nic się nie stanie jak ten raz pójdziemy sobie w wygniecionej koszuli. Nie chce nam się tracić czasu na to wszystko, bo o ileż fajniej jest leżeć sobie pod cieplutką kołderką!

Budząc mojego brata do szkoły zawsze otwieramy mu drzwi na oścież. Wiadomo, że śpi się nieco gorzej, kiedy w kuchni stukają talerze, w czajniku gotuje się woda, a z telewizji leci "Pytanie na śniadanie". Głośno. Głośniej. Głośno nie do wytrzymania. Wtedy następuje moment, w którym trzeba wstać. Nie dlatego, że chcesz. Wstajesz dlatego, że nie masz wyboru.

Dzisiaj został oczywiście obudzony o tej samej porze, co zawsze. Budzenie okazało się jednak fall-startem, bo miał na później do szkoły. Nagle słyszę z pokoju wołanie:

- Mamo! Mamo!
- No co? - odkrzykuje mama.
- Zrobisz coś dla mnie? To jest małe i nic nie kosztuje.
- No? - pytająco rzuca mama.
- ZAMKNIJ MI DRZWI!




Mały gest, a tak wiele zmienia :)

piątek, 18 grudnia 2015

Hokus-pokus i abrakadabra odchodzi do lamusa?

Jakoś tak już mam, że kiedy jestem jedynym pasażerem jadącym w samochodzie czuję się w obowiązku nie spać. Skoro kierowca ma nie zasnąć, to ja też nie powinnam. W innych warunkach zasypiam momentalnie. Właściwie jeszcze kluczyk dobrze nie został przekręcony w stacyjce, a ja jestem już w pierwszej fazie snu. Mam to od dziecka.

Wczoraj twardo, mimo dalekiej trasy nie przymknęłam powiek nawet na moment. Dzięki temu udało mi się wysłuchać kilku różnych audycji radiowych. No i przeskakując ze stacji na stację wiadomym jest, że większość tematów się powtarza. Oczywiście temat rzeka - UCHODŹCY. Żadna stacja tego nie przepuści. W radiu mówili, że jakaś gazeta napisała artykuł pod tytułem: CZY JEZUS BYŁ UCHODŹCĄ? Cóż.. Nad tym też warto się zastanowić. Dalej temat in vitro, rządowe przepychanki.. no i to, co spodobało mi się najbardziej, a mianowicie temat przeklinania i wypowiedź jednego ze słuchaczy:

Ja nie przeklinam. Ja tylko rzucam zaklęcia.

A Biorąc pod uwagę to, że wczoraj mieliśmy dzień bez przeklinania to..pan wybrnął całkiem nieźle:) Dobrego dnia!



czwartek, 17 grudnia 2015

Amy Winehouse.

Istnieją ludzie absolutnie wyjątkowi. Podziwiamy ich wdzięk, charyzmę, sposób bycia. Mają coś, czego nie ma nikt inny albo to, co ma zaledwie kilka osób. Ona, bo o Amy Winehouse będzie ten post była kimś właśnie takim. Tysiące ludzi na całym świecie uwielbiało teksty jej piosenek i uwielbiało samą Amy - jej naturalność, szczerość i poczucie humoru. Nigdy nie byłam szczególną fanką Amy. Wielu moich znajomych zachwycało się jej osobą - nie miałam pojęcia dlaczego. Teraz już wiem.

Jej kariera rozwijała się błyskawicznie. Bardzo szybko stanęła na podium najwyższych nagród przyznawanych w świecie muzyki. Stała się ikoną jazzu. Sławą nie była w jej przypadku błogosławieństwem. Wielokrotnie powtarzała, że boi się popularności, bo nie wie jak się zachowa. Powtarzała, że muzyka jest dla niej najważniejsza. Komponowała i pisała teksty piosenek. W gruncie rzeczy kontrakty i pieniądze nie miały dla niej większego znaczenia. Bardzo chciała śpiewać - tak po prostu. Amy przez dłuższy czas była uzależniona od narkotyków i alkoholu. Używki stały się lekarstwem na wszystko to, z czym nie potrafiła sobie poradzić. W końcu 23 lipca 2011 znaleziono ją martwą w jej własnym mieszkaniu. 

Tony Bennett, amerykański wokalista jazzowy zapytany o Amy mówi, że powiedziałby jej jedno krótkie zdanie, gdyby mógł. Zdanie, które według mnie powinni pamiętać wszyscy ci, którzy ciągle gdzieś biegną, nie mają czasu i zapominają o siebie zadbać.
- Zwolnij, jesteś zbyt ważna.



Od wczoraj mam w głowie to jedno krótkie zdanie. I wiecie co? Czasami dobrze jest zwolnić.

środa, 16 grudnia 2015

Jestem skowronkiem.

Lubię wcześnie wstawać. OHO! Już widzę miny tej połowy z Was, dla której siódma rano to środek nocy. No ale ja tak wstaję. Mówi się, że ranne ptaszki to skowronki, ale wierzcie mi nigdy żadnego skowronka nie widziałam. A naprawdę byłam w wielu miejscach o bardzo wczesnych porach. Co jak co, ale skowronków tam nie było. Dzisiaj, kiedy wybrałam się na poranny spacer jeden ze spotkanych przeze mnie panów zagadnął do mnie:

- Pani też lubi witać dzień? Ja lubię.

Spojrzałam na niego i z uśmiechem odpowiedziałam:
- Tak. Ja też. Lubię.



I to jest odpowiedź na pytanie dlaczego wstaję tak wcześnie. Właśnie po to, by przywitać dzień. Życzę Wam dobrego dnia :)