Today.

Today.

sobota, 7 lutego 2015

O krwi.

Kozetka. Nie ta na terapię. Ta w przychodni. Ta biała. Z prześcieradłem. A za nią zasłonka. Pobieranie krwi. Każdy je kiedyś miał. Do pokoju o żółtych ścianach wchodzi mały chłopiec. Posłusznie ściąga kurtkę i podwija rękaw. To będzie jego pierwsze takie pobieranie krwi. Czeka. Trochę się denerwuje.

- Wiesz, ja też miałam niedawno pobieraną krew - zaczyna pani pielęgniarka i pokazuje chłopcu ślad na zgięciu łokcia. - Troszkę się bałam - ciągnie dalej w międzyczasie przygotowując igłę "do ataku".

- I co? Płakałaś? - pyta ją mały chłopiec wyraźnie zatroskany.

Dzieci mogą zadawać wszystkie pytania.


środa, 28 stycznia 2015

Nowe.

Przy kuchennym stole. Sprzęt kuchenny ważna rzecz, ale żeby dawać za niego 5000 zł?! Faceci tego nie zrozumieją.
- Kochanie, byłam na pokazie i nie uwierzysz.. - zaczyna Ona.

Na pewno nie uwierzę.. - myśli sobie pewnie On

- No co tam ciekawego widziałaś? - pyta i wydaje się przy tym całkiem zainteresowany.

Kobieta, która dostaje pozwolenie na mówienie nie wie za bardzo kiedy ma skończyć więc nawija jak katarynka.. W tym wypadku o sprzęcie, który widziała. Generalnie przedmiot dyskusji nie ma znaczenia. Nawija.

- I można w nim robić zupy, i ugniatać ciasto, i robić lody.. To znaczy nie że można to robić, ale ta maszyna sama to robi za nas. Zrobienie zupy zabiera zaledwie pięć minut! Wyobrażasz sobie? W pięć minut zrobić sobie zupę? Nie widać entuzjazmu na twarzy Pana. No i można w nim robić koktajle i soki owocowe. No i można w nim wymieszać ciasto na pizzę! Popatrz jaka oszczędność! Zamiast sokowirówki, mikserów masz jedną maszynę. Ale to nie wszystko...

I pewnie ta opowieść trwałaby jeszcze kolejnych kilkadziesiąt minut, gdyby nie wzrok tego Pana, który mówił sam za siebie:
Do rzeczy kobieto..

- Musimy go mieć! Co ty o tym myślisz? W sumie to najmniej fajnie słuchało się ceny, bo.. No ale popatrz jaka oszczędność! Zamiast wielu różnych sprzętów masz jeden do wszystkiego! - ciągnie dalej Ona.

- No dobrze, ale to ile to coś kosztuje?

Tu entuzjazm nieco opada..
- 4800 zł.. - odpowiada Ona. - I co o tym myślisz?

On uśmiecha się szeroko.
- Wiesz.. ja to jakoś tak nie lubię zup. Przeżyję bez nich. Poza tym lubię naszą sokowirówkę i mikser. 

W każdym domu musi być ktoś, kto myśli racjonalnie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Piłka.

Sklep. Mnóstwo piłek. Kolorowe. Czarne. Białe. Miękkie. Twarde. Każde. Mały chłopiec trzyma w ręku małą zielono-żółtą piłkę. Ogląda z każdej strony. Widać, że mu się podoba.
- Tato, kupis mi piłeckę? - pyta wyciągając piłkę w kierunku swojego taty.
- No ale ile ona w ogóle kosztuje, wiesz? - mówi tata niespecjalnie zainteresowany sprawą.
- Zaraz zapytam jakąś panią - odpowiada i podbiega do jednej z pań.

 12 złoty.

- Tato, tato słysałeś? 12 złoty ! - krzyczy uradowany chłopiec. Sprawia wrażenie kogoś, kto wie, że to MAŁO.
- Odłóż tą piłkę i idziemy do domu - rzuca poirytowany ojciec, kierując się w stronę drzwi.

Chłopiec zatrzymuje się w pół drogi.
- Tato, skoda ci na mnie 12 złoty? 

Tak się jakoś składa, że wychodzą ze sklepu z małą piłeczką. Tą za 12 złoty.

środa, 21 stycznia 2015

Flaszka.

Dworzec. To już ta godzina, kiedy dzieci smacznie śpią. Ochrona PKP kursuje tam i z powrotem. Podróżni z bagażami. Panowie w żółtych kamizelkach. Gdzieniegdzie przysypiający już bezdomni. Po remoncie ciepło. Można siedzieć. Spać. Czekać na pociąg. Nagle wchodzi Pan lekko chwiejnym krokiem. W ręku trzyma jakąś reklamówkę. Nogami szuka linii prostej w podłodze. W końcu przysiada się do niego i do niej. Już chwilę siedzą. Czekają - jak większość. Zaczyna zagadywać. Mówi niewyraźnie. Jakby pod nosem.

Z rogu wyłania się ochroniarz. Podchodzi sprawdzić co się dzieje.
- Już mówiłem temu panu, że ma nie przeszkadzać. W razie czego mogę go wyprowadzić - informuje poważnym głosem.
- Nie, nie trzeba. Tylko sobie gada - mówią Oni.

Chwilę jeszcze patrzy w stronę Pana i kończy krótkim:
- I uważaj sobie.. Jak masz alkohol to radzę ci nie wyciągaj go tutaj, bo zwiniemy cię nim zdążysz zauważyć.
- Dobra, dobra, przecież nic nie mam - odzywa się w końcu Gość.

Ochroniarz oddala się od nich, a wesoły Pan rzuca tylko szeptem w stronę siedzących obok niego chłopaka i dziewczyny:
- I tak mam flaszkę !

Pani siedząca najbliżej zaczęła pękać ze śmiechu.

wtorek, 20 stycznia 2015

W górę.

W drodze na szczyt. Ekipa sześciu osób. Całą drogę się śmieją. Jest z nimi facet, który zna wszystkie historie tego świata. I wszystkie dowcipy. Tak. Zdecydowanie.  Nagle zaczyna wiać. Dosyć mocno. Ustają śmiechy u wygłupy. Każdy ciśnie pod górę. Byle się nie zatrzymać. Robi się zimno.
- Śmiem twierdzić, że ten wiatr jest rodzaju męskiego, bo podmuchuje - zaczyna największy Śmieszek. - A tam wcześniej był rodzaju żeńskiego, bo piździało.

I jak się tu nie śmiać. No to w górę!

Odważnie.

Przymierzalnia. Kobieta i mężczyzna. Ona przymierza sukienkę. Mnóstwo cekin. Świecidełek. Chyba wybierają się na jakiś bal.
- Kochanie, jak wyglądam? - pyta Ona odsuwając zasłonkę.

On coś niewyraźnie wygląda.
- Wiesz, wydaje mi się, że powinnaś przymierzyć inną sukienkę. Ta jakoś tak..nie pasuje - mówi. Sukienka jest zdecydowanie za ciasna.
- Nie no, pasuje jak ulał ! Jest świetna! - próbuje go przekonać Ona, z trudem obracając się w drugą stronę.

I teraz następuje moment, w którym Pan albo powie prawdę i narazi się swojej kobiecie albo wyciągnie kartę kredytową i zapłaci jej za zbyt ciasną sukienkę.
-  Kochana, ja mam wadę wzroku, ale nie aż taką. Odkładamy tę sukienkę i przymierzasz inna.

Miał facet odwagę.. Z czasem Pani zrozumie, że miał rację.

Tata.

Młody tatuś. Zdarza się. Taka mała niespodzianka. Przyjaciele już wiedzą. Mama wpadła w szał kupowania kolorowych śpioszków. Niebieskie. Różowe. Zielone. Pomarańczowe. W końcu nie wiadomo czy chłopiec czy dziewczynka. Po pokoju latają już grzechotki i pluszowe misie. O! I ściany zrobiły się jakieś takie bardziej kolorowe. No i łóżeczko stoi. Jakieś takie maleńkie. 

- A ty? A ty jak się z tym czujesz? - ktoś pyta przyszłego tatę.

Zapada cisza. Na twarzy pojawia się uśmiech.
- Szczerze? Już nie mogę się doczekać.

Każdy lubi niespodzianki.