Today.

Today.

wtorek, 10 czerwca 2014

Nowa koleżanka.

Supermarket. Godziny szczytu. Jedni wracają z pracy. Drudzy z uczelni. Jest tłok. Szybkie zakupy i do domu! Wszyscy mają ten sam plan. Długa kolejka. Końca nie widać. Na początku jakieś małżeństwo. I ich mały synek. Ona stoi za nimi. Wyciąga swoje zakupy. Chłopczyk podchodzi do niej. Rozpoczyna rozmowę. Uśmiecha się. Ona też się śmieje. Ktoś mógłby pomyśleć, że to jego ciocia.
- Idziemy do domu! Chodź tutaj! - woła zniecierpliwiony już tata.
- Poczekaj, bo ja teraz rozmawiam z moją nową koleżanką! - odpowiada zadowolony synek.

Podają sobie ręce. Chłopiec znika za drzwiami.

No to jest fajnie czy fajnie?

czwartek, 5 czerwca 2014

Pracuś.

Przedszkole. Jakiego zawodu jest twój tatuś? Dzieci opowiadają o tym, czym zajmują się tatusiowie. Trener piłkarski. Lekarz. Spawacz. Przedstawiciel banku. Dużo tu ekonomistów. Nauczycieli.
- A twój tata, czym się zajmuje? - Pani pyta kolejnego chłopca.
- Jest informatykiem. To taka fajna praca - cały dzień siedzi i gra na komputerze - odpowiada. - Też będę tak pracował jak dorosnę.

Dzieci nie oszukasz.

środa, 4 czerwca 2014

Bajka.

Przedstawienie. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Panie przedszkolanki w kostiumach i makijażach. Dziś aktorki. Rodzice i dzieci w jednym miejscu. Wszyscy czekają na rozpoczęcie.

Zła królowa odwiedza Śnieżkę w domu krasnoludków. Podaje jej jabłko. Śnieżka gryzie je i upada na ziemię. Zapada w głęboki sen. Krasnoludki wracają z pracy. Nie wiedzą co się stało.
- Magiczne jabłko! Ugryzła magiczne jabłko! - krzyczy z widowni jeden chłopiec. Za nim inne dzieci. Wszyscy chcą pomóc krasnoludkom uratować Śnieżkę.

Z biegiem czasu bajki przestają nas zaskakiwać.


Słowo.

Jej urodziny. On zapomniał. Dopiero w szkole, kiedy wszyscy zaczęli śpiewać sto lat zorientował się, że to właśnie dziś. Nagle zniknął. Nie poszedł na pierwszą lekcję. Szukała go. Chciała żeby tego dnia był w pobliżu. Za chwilę wszedł do szkoły. Nie sam. Z bukietem czerwonych róż. Podając jej kwiaty szepnął jeszcze szybko wszystkiego najlepszego.

Koniec lekcji. Droga do domu. On i jego najlepszy kumpel.
- Stary, skąd wziąłeś te kwiaty? Przecież zapomniałeś o jej urodzinach !

- Zabrałem. . Zabrałem z cmentarza – odpowiedział On. – No nie patrz tak! Zabrałem,ale dałem słowo tej Pani, która tam leży, że jutro przyniosę jej nowe róże. Mam nadzieję, że słyszała jak mówiłem..

Bo zawsze gdzieś ktoś na kogoś czeka..

wtorek, 3 czerwca 2014

Pytacie.

Ostatnio dużo pytacie. Odpowiadam. 

Żadna z pisanych przeze mnie historyjek nie jest zmyślona. Wszystkie wydarzyły się naprawdę. 

Zacznę wymyślać, kiedy ludzie przestaną mnie zaskakiwać. Myślę jednak, że szybko to nie nastąpi :) Mam nadzieję, że i Wy rozglądacie się dookoła. W każdym kącie mieszka jakaś historia.Trzeba tylko chcieć ją odkryć.

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy..




poniedziałek, 2 czerwca 2014

Cisza jak ta.

Góry. Ludzie napierający na szczyt. Co chwilę dzień dobry przekazywane z ust do ust. I w górę! Świeci słońce. Pot. Kurtki przeciwdeszczowe schowane w wielkich plecakach. Blisko. Bliżej. Już. Szczyt zdobyty.

Przychodzi On. Srebrne włosy, biała broda. Dziadek. Stawia na kamieniu swoją drewnianą laskę i podnosi do góry prawą dłoń.
- Jestem tu! Widzicie?! Jestem tu! - krzyczy.

Pozostali patrzą w jego stronę. To nie koniec.
- Ludzie! Pół roku temu miałem wypadek - zaczyna. - Lekarze powiedzieli, że prawdopodobnie już nigdy nie będę chodzić. A dziś jestem tu z wami!

Na górze zapada cisza. Milkną wszystkie rozmowy. Nikt nie je teraz kanapki. Nie pije herbaty. Wszyscy zaczynają klaskać.

Iść, ciągle iść w stronę słońca. .

niedziela, 1 czerwca 2014

Obiecuję ci.

Dzień dziecka. Szpital. Na jednej sali Ona i On. Mają tego dnia wziąć ślub. Jest świadek. I świadkowa. Oczywiście klaunowa. Są rodzice. I są czerwone noski. On - malutki, jeszcze nie sięga jej do ramion. Ona - wysoka, z długimi włosami. Oboje mają roześmiane buzie. Stają obok siebie.

Zaczyna On.
- Daję ci ten czerwony nosek i obiecuję ci, że będę się do ciebie uśmiechał zawsze. Wtedy kiedy będzie dobrze i wtedy, kiedy nie będzie dobrze.

Potem Ona.

Na ich nosach pojawiają się czerwone noski. Podają sobie ręce. Przechodzą przez szpaler pełen dzieci. Jeszcze tylko zdjęcie. 3, 2, 1,0. . .

Żyli długo, szczęśliwie..i było im c z e r w o n o