Today.

Today.

wtorek, 8 września 2015

Mecz i kobieta.

A oto sytuacja, za którą panowie nie lubią nas - kobiet najbardziej. Dwie drużyny. Dwa różne kolory koszulek. W tym przypadku BIAŁE I CZERWONE. Na koszulkach nazwiska piłkarzy. Z numerkami. Zacięta walka na boisku. Piłka podawana z nogi do nogi. Bramka coraz bliżej. Kibice wstają z miejsc. Podnoszą do góry kolorowe szaliki. GOOOOOOL! Jest gol! Jest radość! Na boisku. I przed telewizorami. I łaśnie w takim momencie jedna z pań pyta:
- Którzy to nasi?

I wtedy każdy z panów łapie się za głowę.. 




Drogie panie! Pamiętajcie, że piłka jest jedna a bramki są dwie. A kiedy nie wiecie kto strzelił wystarczy spojrzeć na punktację :)

poniedziałek, 7 września 2015

Zapłodnienie.

Kiedy dziecko zaczyna interesować się tym tematem oboje rodziców dyskretnie zbliża się do drzwi i planuje tak zwane angielskie wyjście. Lekko jednak nie jest, bo  temat ten wielokrotnie jeszcze potem wraca. Mamo skąd ja się wziąłem? Czy w twoim brzuszku było mi ciepło? 

Jeden z odcinków Było sobie życie pokazuje jak to tatuś daje swój plemniczek mamusi i powstaje dzidziuś. Wydawałoby się, że takie wytłumaczenie chwilowo dziecku wystarczy. No bo o co tu jeszcze można zapytać? Niektóre dzieci idą jednak o krok dalej..

Parę ładnych lat temu jeden z chłopców, który do tej pory wychowywał się jako jedynak przyszedł do kuchni, do swojej mamy i powiedział:
- Mamusiu, ja dam ci tego plemniczka skoro tata nie chce i będziemy mieć dzidziusia. Bardzo chciałbym mieć braciszka.



Dzieci znają niestandardowe rozwiązania :)


niedziela, 6 września 2015

Poznajmy się.

Ludzi poznaje się na milion różnych sposobów. Jeden z nich poniżej. A było to tak..

                                       - Joanna.
                                       - A jo Andrzej.

Nic dodać, nic ująć.



Nie wierzycie?


czwartek, 27 sierpnia 2015

Obietnica.

Dzieci to moi ulubieni bohaterowie.
  • Nie wiedzą, że nie wypada. 
  • Że są takie rzeczy, których nie krzyczy się na cały głos. 

Rodzinka. Górski szlak. Mnóstwo ludzi. Dziewczynka wybiegła na kilka metrów przed nich i krzyknęła:

- Obiecuję, że jak tylko przyjdziemy do domu to zrobię kupę!



I to się nazywa obietnica! Uśmiech proszę :)

środa, 26 sierpnia 2015

Na koszulce.

Dużą popularnością cieszą się koszulki z nadrukiem. Są pomysłowe. Ciekawe. Po polsku. Po angielsku. Przyznam, że sama jestem ich fanką. W swojej szafie mam takich kilka i bardzo je lubię. Nawet producenci ubranek dla najmłodszych zaczęli wykorzystywać napisy, by podkręcić sprzedaż maleńkich ciuszków. Mój tata jest the bestNo thanks. Mam być miła czy szczera? Nienawidzę poniedziałków. Kilka dni temu zostałam jednak lekko zniechęcona do noszenia takich koszulek. Ale od początku..

Do autobusu, którym jechałam wsiadła sobie pewna dziewczyna. Jej widok nie zdziwiłby nikogo gdyby nie koszulka, którą miała wtedy na sobie.

Zanim zamieszczę zdjęcie tej koszulki, bo udało mi się ją znaleźć w intenecie to trochę o tej dziewczynie..

Mogła mieć około 13 lat, dziewczyna nieco większych rozmiarów. Nie wydawała się być osobą, która lubi zwracać na siebie uwagę. Napis jednak zrobił swoje - przyciągnął wzrok wszystkich jadących wtedy autobusem. Podobną do tej, którą widziałam koszulkę wklejam poniżej (ta, którą widziałam na żywo była granatowa z czarnym nadrukiem).


Kiedy przeczytałam ten napis myślałam, że pogorszył mi się wzrok. I to znacznie. Babcie, które wpatrywały się w ten napis razem ze mną chyba też pomyślały, że przyda im się wizyta u okulisty. 

Kolor koszulki był calkiem ładny, ale dla samego koloru na pewno nie zaryzykowałabym jej noszenia. 


wtorek, 25 sierpnia 2015

Chamstwo?

Każdy wybiera się czasem na "większe" zakupy. Owoce. Warzywa. Pieczywo. Trzeba kupić to. I jeszcze tamto. Tym sposobem wózek w pewnym momencie jest już tak pełny, że zaczynasz zastanawiać się, czy masz bagażnik, który to wszystko pomieści. Dziś trochę o zakupach albo raczej o tym jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas podczas ich robienia. Gwoździem dzisiejszego dnia okazała się kapusta pekińska. Ale od początku..

Dzisiaj rano weszłam sobie do jednego z supermarketów. Jego nazwa nie jest w tym momencie istotna. Ważne jest to, co wydarzyło się chwilę później. Mama chciała, żebym kupiła na obiad kapustę pekińską. Dłuższą chwilę zajęło mi znalezienie jej. Od razu potem włożyłam ją do swojego koszyka. Korzystając z okazji postanowiłam kupić jeszcze nektarynki, kilka marchewek.. Dosłownie na sekundę spuściłam z oka mój koszyk. Nie zgadniecie co się stało.. Kiedy wróciłam z naklejonymi na produkty cenówkami kapusty nie było już w koszyku.. Czary? Nie! Po prostu jakaś Miła Pani korzystając z okazji wyciągnęła sobie MOJĄ kapustę i przełożyła do SWOJEGO koszyka.

Skwituję całą sytuację zdaniem jednej pani sprzedawczyni, której opowiedziałam o tej dziwnej dla mnie sytuacji: "No kur*a chamstwo!"


Miłej Pani życzę smacznego.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Podsłuchane.

Wycieczka do ZOO podczas weekendu wiąże się z kilkoma utrudnieniami:
1. Miliardy ludzi.
2. Kikunastometrowe kolejki do kas (których na przykład jest sześć).
3. Nieuniknione jest również to, że niektórzy gubią się w tłumie. 

I na podpunkcie nr 3. się zatrzymam.

Kiedy ostatnio byliśmy z moim Ulubionym w ZOO tuż za nami babcia i jej wnuk zgubili po drodze dziadka. Wydawałoby się, że w dobie telefonów komórkowych takie sytuacje bardzo szybko się rozwiązują.. Czyżby? Nawiązanie jakiegokolwiek połączenia graniczyło z cudem. Hałas przypominał trochę ten taki przed koncertem, w kolejce po bilety. Wysyłanie smsów też nie dawało zamierzonych efektów. Wnuczek spojrzał na babcię pytającym wzrokiem, na co ona zrezygnowana odpowiedziała tylko tyle:
- Wiesz kochanie, ten twój dziadek to momentami naprawdę nadaje się do szkoły specjalnej.



Nie wiem co na to wnuczek, ale mógł nie zrozumieć dlaczego babcia chce wysłać dziadka do innej szkoły.