Today.

Today.

czwartek, 25 lutego 2016

Z życia rodzinki.

Podczas rodzinnej kolacji.
- Byłem z ojcem na wyborach i myślę, że chciałbym być prezydentem - zaczyna jeden z synów.
- A jesteś bardziej na prawo czy na lewo? - pyta Mama
- To nieważne. Chcę mieć władzę! - odpowiada Syn.
- Tak, jak wszyscy w tym kraju synu, jak wszyscy.. - kwituje sprawę Ojciec.

Wniosek: jaki kraj tacy obywatele.




Mam bluzę..i nie zawaham się jej użyć !

Z wczoraj. Do autobusu wsiadają trzy koleżanki. Gimnazjum albo początek liceum - dokładnie nie wiem, bo makijaż i ubiór przeszkadzają mi w rozpoznaniu tego, w jakim one są wieku. W autobusie tłok, a jedna z nich siada obok mnie. Dwie pozostałe stają w pobliżu, bo mają do obgadania ważną sprawę. 


- Widziałyście tą bluzę, którą nosi Kaśka? Ma ją od swojego chłopaka! - zaczyna Pierwsza
.
- Co ty dajesz?! - rzuca Druga.

- Jaki tam chłopak, bzdura! Kiedyś wracałam z nią do domu i przyznała się, że to bluza jej brata, a nie chłopaka. Ona nie ma żadnego chłopaka, ale chce, żeby wszyscy myśleli, że go ma. Rozumiecie?! Ale ciii, bo powiedziała mi o tym w T A J E M N I C Y ! - mówi Trzecia.

- Ej,ale dlaczego ona to robi? Po co tak kłamać? - zastanawia się Pierwsza.

I tutaj musiałam wyjść z autobusu, więc nie wiem, jak zakończyła się cała historia.

 Wychodzi na to, że chłopak jest na wagę złota. Nie ważne, czy jest, czy go nie ma - ważne, żeby INNI myśleli, że go masz. Jak to mówią - każdy orze jak może.

środa, 24 lutego 2016

Autobus czerwony.

Miejskie autobusy. Nie wiem jak wy, ale ja ich NIE ZNOSZĘ. Nie to, że nie lubię, ale po prostu nie znoszę. Tłum ludzi. Wszyscy mają tak zwieszone miny, że generalnie jeszcze dobrze się nie weszło do tego autobusu, a już ma się niezmierną ochotę z niego wyjść. Są pewne niepisane zasady każdego z tych autobusów i każdy z Was powinien je znać:

Zasada nr 1. Usiądź sam - czasami przestrzega się tę zasadę do tego stopnia, że człowiek woli stanąć niż zająć miejsce obok innej osoby. 

Zasada nr 2. Pamiętaj, że wszystkie starsze panie zaraz po wejściu biorą udział w zawodach pod tytułem usiądź pierwsza a jak ktoś stanie ci na drodze - staranuj. Myślę, że nie muszę tłumaczyć tej zasady.

Zasada nr 3. Jeśli masz ochotę kupić bilet u kierowcy a nie masz odliczonej kwoty to on może powiedzieć ci bez pardonu "w takim razie nie sprzedam pani/panu biletu". Nie radzę wdawać się wtedy w jakąkolwiek dyskusję. 

W takim autobusie rozmawia się o wszystkim. O wykładowcach. O koleżankach. O kolegach. o rodzicach. O pracy. O chłopaku, który się podoba. O  marzeniach. O planach na następne dni. Można dowiedzieć się naprawdę CIEKAWYCH rzeczy. Ja dzisiaj np. dowiedziałam się co należy zrobić, kiedy nie ma się chłopaka a bardzo chciałoby się żeby inni myśleli, że się go ma. Ale o tym w następnym poście, bo muszę lecieć na zajęcia. 

Do zaś!
Mała


piątek, 12 lutego 2016

Jesteś tym, co jesz.

Myślę, że wielu już zna to powiedzonko. Był chyba nawet film pod tytułem Jesteś tym, co jesz. Wczoraj w jednym z seriali mama wymyśliła, że odtąd w jej domu wszyscy będą się zdrowo odżywiać. Przeczytajcie co na ten temat ma do powiedzenia jej młodszy syn:

- Jesteś tym, co jesz? Mamo, ale ja nie chcę.. 
- Czego? - pyta mama.
- Nie chcę być selerem!

Muszę przyznać, że też nie chciałabym być selerem.. Szpinakiem też nie do końca. Widzieliście kiedyś seler, który miał oczy?


czwartek, 11 lutego 2016

Halo słucham?

Czy zdarzyło Ci się odebrać telefon, gdzie jakaś miła pani próbowała wcisnąć Ci jakiś super extra fajny produkt? A może zaproponowała Ci poradę dietetyczną? Wczoraj jeden z panów odebrał jeden z T A K I C H właśnie telefonów. Pani przez pół godziny rozczulała się nad zdrową żywnością, zachęcając pana do kupowania zdrowych produktów, do zdrowego gotowania, unikania tego i owego.. Po swoim monologu, którego pewnie uczyła się kilkadziesiąt minut usłyszała:

- Widzi pani, żona stara się, gotuje, ale my i tak jemy co chcemy.



Dobrze, że przynajmniej wysłuchał do końca, co pani ma do powiedzenia..

środa, 10 lutego 2016

Te baby są jakieś dziwne.

Kobiety mówią, że chcą być kochane takimi, jakie są. Często mówią, że najważniejsza jest akceptacja, wsparcie. Szłam dzisiaj za młodymi mężczyznami do domu. Jakieś 16-17 lat. Co oni mówią o kobietach? A raczej co mówi jeden z nich..

Stary! Jej się nie da pokochać taką, jaka jest. Bo jak ja jej mówię, że ją taką kocham to ona mówi, że zacznie się odchudzać. Nie ogarniam stary.

Dla panów powyższy dialog to abstrakcja. Ale panie wiedzą o co chodzi, prawda? Wniosek: Te baby są jakieś dziwne..



Przeczytane.

W mieście można znaleźć kilkadziesiąt restauracji. Gdzie najlepiej zjeść? Gdzie jest najtaniej? - pytają ci, którzy przyjeżdżają. Miejscowym też zdarza się szukać nowych miejsc, ale zazwyczaj zaglądają w te stare, sprawdzoneNie przekonasz pani Krysi, żeby zjadła w miejscu B, kiedy ona od zawsze jada w miejscu A. Ze mną jest podobnie. O ile wkurza mnie, kiedy młode dziewczyny wciskają mi do ręki ulotki zachęcając do wejścia do restauracji, to podobają mi się niestandardowe sposoby przyciągania klientów.

Na pewno każdy zna taką restaurację, której wnętrze mówi przebierz się, bo inaczej nie wejdziesz.

Ostatnio, jedna z takich własnie restauracji wpadła na ciekawy pomysł. Na tablicy przed wejściem białą kredą codziennie znajdziemy zdania, sentencje, które pozwalają milej rozpocząć dzień. Niektóre ze zdań są zabawne, niektóre po prostu miłe dla odbiorcy. Wczorajszy tekst spodobał mi się najbardziej:

"Ludzie, którzy kochają jeść to zawsze najlepsze osoby."

Tym zdaniem jakoś zeszło powietrze z tego miejsca. Przez okno widzisz, że przy każdym nakryciu są trzy widelce, trzy noże, serwetki powywijane w dziwne kształty a ty czujesz, że możesz wejść. Dlaczego? Bo kochasz jeść.




Znacie takie osoby? Ja chyba znam..