Przejście dla pieszych. Po drugiej stronie ulicy starsza pani z dwiema pełnymi siatami zakupów. W jednej ziemniaki. W drugiej nie wiadomo, ale sporo tego wszystkiego. Czekaliśmy na zielone światło. Kolega, który szedł ze mną rzucił w moją stronę
- A może pomożemy jej z tymi zakupami?
Pomysł był niezły, tylko co na to ta Pani? Wiecie jak to jest. Mówi się, że to nasze pokolenie takie niewychowane. Czasami starsi nie chcą naszej pomocy nie dlatego, że jej nie potrzebują a dlatego, że nam nie ufają. Byliśmy ciekawi jaka będzie jej reakcja, kiedy podejdziemy i zaproponujemy swoją pomoc.
Spotkaliśmy się w pół drogi, kiedy przechodziliśmy przez pasy.
- Dzień dobry - zaczął mój kolega. - A może pomóc pani z tymi zakupami?
Popatrzyła na niego, na mnie. Potem znów na niego. Chwilę mierzyła nas wzrokiem, pokręciła noswm, a po chwili powiedziała:
- Weź kartofle młody człowieku! - po czym dosłownie włożyła je do ręki mojemu koledze.
Szliśmy z nią aż pod klatkę, wysłuchując historii o jej zmarłym mężu, wnukach, synowych i tym, że jej mieszkanie jest za duże dla niej samej. Na koniec powiedziała do nas:
- Nie rozumiem dlaczego wszyscy tak narzekają na to wasze pokolenie. Ja młodych kocham! was trzeba kochać. Miejcie się dobrze dzieci! - i zniknęła za drzwiami.
Starsi nas potrzebują, tylko czasem trudno im to przyznać.
Today.
sobota, 8 sierpnia 2015
środa, 29 lipca 2015
Woodstock.
Kostrzyn nad Odrą. Jedni znają osobiście. Drudzy z telewizji czy kolorowych gazet. Ale jak powiesz komuś "jadę na Woodstock" to wie o co chodzi. Ostatnio była u mnie pewna pani, która potrzebowała na "już" kupić sobie śpiwór. W ręku trzymała już karimatę i namiot dwuosobowy. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała na kogoś, kto buja się po polach namiotowych czy coś. No ale dobrze. Rozpakowałyśmy śpiwór, bo chciała zobaczyć czy z zamkiem wszystko jest w porządku. No i zaczęłyśmy rozmawiać..
- Bo widzi pani jadę z synem na Woodstock - zaczyna Ona. - I doszłam do wniosku, że muszę się przygotować, bo on mi tu opowiada, że nie będzie spał. Co jak co, ale ja muszę tam spać cokolwiek.
Ja nieco zaskoczona patrzę na nią i z uśmiechem mówię:
- Jest pani pierwszą mamą, jaką znam, która przychodzi i mówi, że jedzie ze swoim dzieckiem na Wood'a.
- Wie pani, mój syn ma niebieskie włosy - zupełnie nie moje klimaty, ale stwierdziłam, że trzeba iść na kompromisy. Potem w telewizji opowiadają, że teraz to pokolenie młodych takie i siakie. A co się dziwić skoro my starzy nie chcemy ich poznać? Nie chciałam się zgodzić na wyjazd, na co mój syn powiedział "no to jedź ze mną". Pomyślałam wtedy "Nigdy nie byłam, No dobra, to jadę". Moi rodzice nie chcieli poznać mojego świata, za co mam do nich żal. Ja chcę, więc jadę z moim synem.
- Życzę pani udanego wyjazdu! - krzyknęłam jeszcze zanim odeszła.
Chociaż ja sama ani razu nie pojechałam na Woodstosk muszę przyznać, że nikt tak, jak ta mama nie zachęcił mnie do wyjazdu tam. I myślę sobie, że też chcę być taką MAMĄ :)
wtorek, 28 lipca 2015
Brzuszek.
Wyszłam sobie na spacer. Upał postanowił na chwilę dać mi spokój, więc można było ruszyć cztery litery. Przede mną szła dziewczynka i jej mama.
- Mamusiu, gdzie kończy się brzuszek? - spytała mała, podnosząc do góry koszulkę.
- Tutaj - odpowiedziała mama wskazując palcem to miejsce, w którym kończy się brzuszek córeczki.
Dziewczynka nie dawała za wygraną.
- A pępek? To taki drugi brzuszek? Co on tu w ogóle robi? - zapytała.
Mama powiedziała jej coś o tym, że to taka część brzuszka, ale na końcu nie wytrzymała i zaczęła się śmiać tuląc do siebie Małą.
A Wy wiedzieliście od razu co pępek robi na brzuchu?
- Mamusiu, gdzie kończy się brzuszek? - spytała mała, podnosząc do góry koszulkę.
- Tutaj - odpowiedziała mama wskazując palcem to miejsce, w którym kończy się brzuszek córeczki.
Dziewczynka nie dawała za wygraną.
- A pępek? To taki drugi brzuszek? Co on tu w ogóle robi? - zapytała.
Mama powiedziała jej coś o tym, że to taka część brzuszka, ale na końcu nie wytrzymała i zaczęła się śmiać tuląc do siebie Małą.
A Wy wiedzieliście od razu co pępek robi na brzuchu?
środa, 15 lipca 2015
W głowie się nie mieści!
Sala kinowa. Po prawej i lewej stronie dzieci. Jakiś pan wchodzi z żoną trzymając wielki popcorn z zestawu za 14 zł. Paczki znajomych zajmują wolne rzędy. Chłopak z dziewczyną przytulają podwójne miejsca po prawej stronie - pan w kasie powiedział, że to dobre miejscówy. W niedługim czasie sala robi się jakaś taka pełna. Wszyscy czekają na film.
Obserwuję jak zmienia się tematyka podejmowana przez autorów bajek dla dzieci. Szczególnie ta w książkach. Dziecko to najbardziej wymagający widz i czytelnik, dlatego stworzenie bajki to duże wyzwanie dla jej autorów.
Wczoraj wybraliśmy się z moim Ulubionym (słowo zapożyczone) na "W głowie się nie mieści". Dawno nie oglądałam tak pomysłowej i dobrze zrobionej bajki, jak ta! O czym? O emocjach - RADOŚCI, SMUTKU, STRACHU, ODRAZIE, ZŁOŚCI. O tym, jak kierują naszym życiem. O tym, że nie zawsze trzeba się śmiać. O tym, że łzy też są potrzebne. O tym, że człowiek chce być szczęśliwy. Scenariusz napisany z wielkim poczuciem humoru przez kogoś o niesamowitej wyobraźni. Dodatkowo znakomite animacje i świetna obsada dubbingowa. Cała sala pękała ze śmiechu!
Z rozdziawioną buzią obejrzałam calusieńki film! I polecam go wszystkim! Tym dużym i tym małym, bo KAŻDY, powtarzam KAŻDY znajdzie tu coś dla siebie.
A jak już obejrzycie to zapraszam do dzielenia się swoimi wrażeniami :)
czwartek, 9 lipca 2015
Zasłyszane.
W sklepie. Kilkuletni chłopczyk ogląda ciężarki. Próbuje podnieść. Rozgląda się. Gdzie jest jego mama? - myślę.
- Mamo! Narażasz mnie na to, że ktoś mnie tu zaraz ukradnie! - chwilę potem krzyczy młody mężczyzna.
Tylko nie wszyscy na raz.. Miłego dnia :)
wtorek, 23 czerwca 2015
Tatusiowie.
Ubranka dla dzieci. Zakupy dotyczące ubrań najczęściej zostawia się mamom. To one wiedzą jaki kto ma romiar, jaki materiał jest najlepszy i gdzie będzie najtaniej. Tatusiom zazwyczaj pozostaje wyciagnąć portfel i za to wszystko zapłacić. Ale nie zawsze..
Kilka dni temu, kiedy pewien tata zauważył w swoim koszyku małą koszulkę w kolorze czerwonym krzyknął do swojej żony:
- Kochanie! Mój syn nie będzie chodził w dziewczyńskiej koszulce!
W odpowiedzi zobaczył tylko uśmiech swojej żony. Inne panie uśmiechnęły się również. Panowie raczej nie dyskutują w sprawie ciuchów, ale jak już im się zdarzy to..sami widzicie.
Wszystkim tatusiom z okazji ich święta życzę wszystkiego najlepszego :)
Kilka dni temu, kiedy pewien tata zauważył w swoim koszyku małą koszulkę w kolorze czerwonym krzyknął do swojej żony:
- Kochanie! Mój syn nie będzie chodził w dziewczyńskiej koszulce!
W odpowiedzi zobaczył tylko uśmiech swojej żony. Inne panie uśmiechnęły się również. Panowie raczej nie dyskutują w sprawie ciuchów, ale jak już im się zdarzy to..sami widzicie.
Wszystkim tatusiom z okazji ich święta życzę wszystkiego najlepszego :)
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Bikini.
Idzie lato. Piasek, plaża i inne bajery. Większość z nas ma przed sobą kupno stroju kąpielowego. Tradycyjnie panie mają z tym większy problem. Trudno znaleźć strój, który będzie równocześnie ładny, wygodny i do tego jeszcze wyszczuplający. A przecież innego żadna z nas nie kupi, nie?
Dzisiaj widziałam jak jedna pani chciała kupić sobie strój kąpielowy. Wiek dzieci, które miała ze sobą wskazywał na to, że dosyć niedawno została mamą. Razem z mężem przeglądała wszystkie wywieszone stroje. Jej preferencje zamykały się raczej wokół tych jednoczęściowych. Kilkakrotnie wspominała coś o rozciągniętym brzuchu i rozstępach po ciąży. Mąż, nie czekając na pozwolenie nagle przerwał jej poszukiwania.
- Chcesz kupić ten namiot? - zapytał wskazując palcem jeden ze strojów. - Nie zgadzam się! Masz kupić ładny, dwuczęściowy strój! W takim chcę cię zobaczyć, a nie w jakiejś płachcie. W ogóle wybij sobie to z głowy.
Pani ostrożnie odłożyła trzymany w rękach "namiot" i z uśmiechem na twarzy ruszyła dalej z dwójką swoich dzieci.
Panowie wiedzą lepiej co jest dla nas dobre. A jeśli nawet nie wiedzą co jest dobre dla nas to wiedzą co jest dobre dla nich.
Dzisiaj widziałam jak jedna pani chciała kupić sobie strój kąpielowy. Wiek dzieci, które miała ze sobą wskazywał na to, że dosyć niedawno została mamą. Razem z mężem przeglądała wszystkie wywieszone stroje. Jej preferencje zamykały się raczej wokół tych jednoczęściowych. Kilkakrotnie wspominała coś o rozciągniętym brzuchu i rozstępach po ciąży. Mąż, nie czekając na pozwolenie nagle przerwał jej poszukiwania.
- Chcesz kupić ten namiot? - zapytał wskazując palcem jeden ze strojów. - Nie zgadzam się! Masz kupić ładny, dwuczęściowy strój! W takim chcę cię zobaczyć, a nie w jakiejś płachcie. W ogóle wybij sobie to z głowy.
Pani ostrożnie odłożyła trzymany w rękach "namiot" i z uśmiechem na twarzy ruszyła dalej z dwójką swoich dzieci.
Panowie wiedzą lepiej co jest dla nas dobre. A jeśli nawet nie wiedzą co jest dobre dla nas to wiedzą co jest dobre dla nich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




